Legendy miasta

Grobowce, cmentarze, placy tortur - wszystkie te miejsca owiane są tajemnicą.  Związane z nimi legendy są szczególnie ostre.  W Iwano-Frankiwsku jest wystarczająco dużo takich miejsc.  Jednak niewiele osób o nich wie.  Oferujemy  najbardziej tajemnicze lokacje w regionalnym centrum Karpat.

  • Tajemnicze podziemie

    Kilka stóleć temu miasto Iwano-Frankiwsk było twerdzą wojskową.  Oparta była na sześciu bastionach połączonych umocnieniami obronnymi i podziemnymi przejściami z centrum pod ratuszem.  Historycy sugerują, że podziemne korytarze znajdowały się wokół ratusza, pod nim, pod Pałacem Potockich, klasztorem Trynitarskim, wokół Kolegiaty (obecnie - Muzeum Sztuki Karpackiej) i wokół Katedry Zmartwychwstania Pańskiego (Katedry).  Mówi się, że założyciel miasta, hrabia Andrzej Potocki, mógł nawet jeździć powozem tym podziemiem.  Ponadto w mieście zainstalowano kolektory ścieków, które mogłyby służyć jako podziemne przejścia poza twierdzą.  Wykopaliska archeologiczne, które czasami odbywają się w środku miasta, otwierają nowe strony historii podziemnego miasta.  Im więcej punktowych wykopów można wykonać, tym lepiej można zrozumiesz historię twierdzy i miasta jako całości.

    Tajemnicze podziemie
  • Tajemnica Góry Bitewnej

    Góry Wowczynieckie są częścią wysokości Pokutskiej, która osiąga 300-350 metrów nad poziomem morza, ze zboczami i płaską powierzchnią.  Zajmuje powierzchnię 30 hektarów.  Wzgórze znajduje się na północnym wschodzie Iwano-Frankiwska, w pobliżu wsi Wowczyniec.  To miejsce jest nie tylko jednym z najlepszych dla odpoczynku i zwiedzania krajobrazów miasta.  W czasach starożytnych góra  ta nosiła nazwę Bitewna.  A wszystko dlatego, że kiedyś była straszna bitwa między Kozakami a polskimi drużynami Potockiego.  Istnieje wiele mistycznych opowieści o górze.  Mieszkańcy tej wsi mówią, że w nocy góry zdarzają się mistyczne rzeczy – pojawja się wąż z ludzką głową, skrzydlata żmija i tajemniczy czarny  pies.  I tu, w swięto Iwana Kupali, słychać dzwony i śpiewy grzesznych mnichów.

    Tajemnica Góry Bitewnej
  • Cmentarz z wampirami

    W Iwano-Frankiwsku cmentarz przy ulicy Kijowskiej działa od początku ubiegłego stólecia.  To tajemnicze miejsce zyskało jednak sławę po tym, jak władze radzieckie zamknęły je w połowie lat siedemdziesiątych.  Istnieją legendy, że kiedyś tu został pochowany wampir.  W 1974 r. w Iwano-Frankiwsku zaczęły znajdować się zwłoki z dziwnymi śladami ugryzień na szyi.  Oczywiście władze radzieckie argumentowały, że nie ma żadnych wampirów.  Ale jednak „grób wampira” został spalony przez armate.  Po tym dziwne śmierci ustały.  Cmentarz Kijowski jest jednak nadal miejscem pielgrzymek mistyków.

    Cmentarz  z wampirami
  • Czarownicza Góra

    Historia wzgórza w parku Szewczenki, niedaleko stadionu Ruch, spowita jest olbrzymimi sekretami.  Najbardziej znana wersja mówi, że to tutaj wiedźmy i sataniści odprawiali swoje obrzędy.  Dlatego to miejsce od dawna nazywane jest „Górą Czarownic”.  Jednak wciąż nie ma istotnych informacji na temat pochodzenia tego wzgórza.  Wiadomo tylko, że powstało ono w okresie austro-węgierskim miasta.  Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, gdy w Stanisławowie nie było wysokich budynków, góra slużyła jako platforma widokowa.  Z tego widać było prawie wszystkie przedmieścia.  Nawiasem mówiąc, w zeszłym roku wzgórze przypomniało o swoim mistycyzmie, ponieważ u jego podnóża doszło do strasznego morderstwa kobiety zastrzelonej przez byłego męża, po czym ten skrócił życie sobie też.

    Czarownicza Góra
  • Duch w parku miejskim

    Okazuje się, że w centrum parku miejskiego znajdował się niegdyś dom zamożnego Pana Doszota, który był dobrym myśliwym i miał w piwnicy ogromną kolekcję broni.  Miał córkę, którą bardzo kochał.  Pewnego dnia, gdy jej ojciec był z dala od domu, złamała zakaz i zeszła do lochu, ale drzwi nagle się zamknęły i nie mogła się wydostać.  Po powrocie ojca kazał wszystko przeszukać, ale nie znalazł córki.  Z żalem opuścił posiadłość i wrócił dopiero  po roku.  Pewnego dnia szedł na polowanie i zajrzał do piwnicy, gdzie znalazł zwłoki swojej córki.  Od tego czasu istnieje legenda, że ​​czasami na jednej z alejek w parku, w pobliżu atrakcjonów, przed świtem można zobaczyć ducha dziewczyny w białej sukni z różową kokardką.

    Duch w parku miejskim
  • Plac śmierci

    Rynek Główny, na którym znajduje się ratusz, od dawna nazywany jest przeklętym, a wszystko dlatego, że wcześniej odbywały się tutaj publiczne egzekucje.  Pod ziemią znajdowało się centralne więzienie, w którym torturowano tysiące ludzi.  W szczególności w 1754 r. w ratuszu Stanisławowa odbył się proces przeciwko przywódcy opryszki Wasilija Bajuraka, który poniósł straszne tortury.  Następnie sąd wydał werdykt: „Kat ma zaprowadzić skazanego na plac śmierci, gdzie ma odciąć obie ręki po łokcie.  Następnie należy odciąć głowę.  Wreszcie, w celu powstrzymania się innych od życia tego trybu.  Oddzielne części ciała należy po drodze zawiesić na szubienicy na polu, a później zakopać w ziemi.  Tylko głowa powinna zwisać dłużej. ”  Od tego czasu ratusz nie miał fatalnego szczęścia.  Musiał zostać odnowiony cztery razy.  Istnieje przekonanie, że w ten sposób stracony przywódca huculski mści się na swoich oprawcach.  Dlatego jego duch od wielu lat chodzi korytarzami ratusza, a przede wszystkim lubi grać na starym pianinie.  Z powodu tych strasznych koncertów w Muzeum Historii Lokalnej zwolnili się  wielu ochroniarzy.

    Plac śmierci
  • Tunel do Halycha

    Kilka lat temu w sercu Iwano-Frankiwska wykopano podziemne przejście między budynkiem Uniwersytetu Medycznego a dawnym Przejściem.  Potem pojawiły się wersję, że był to jeden z podziemnych korytarzy łączących bastiony Twierdzy Stanisławskiego.  Z tego powodu po raz kolejny wspominali legendę, że z podziemnych przejść fortecy Stanisławskiego prowadzono do zamków Pniowskiego i Halickiego.  Jednak naukowcy nie byli w stanie ich obecnie znaleźć.  Nawiasem mówiąc, istnieje również wersja, w której piwnice lewego skrzydła ratusza są dopiero początkiem mistycznych podziemnych przejść prowadzących do Halicza - dawnej stolicy Księstwa Halicko-Wołyńskiego.  Historycy sugerują również, że podziemne przejście prowadziło od wsi Wiliłowszczyzna do Halicza - książę Danylo Hałycki mógł z nich korzystać w swoim czasie.

    Tunel do Halycha
  • Grobowiec rodzinny Potockich

     Kolegialny Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, zwany obecnie  Muzeum Sztuki Przykarpacia, uważany był za najstarszy budynek w Iwano-Frankiwsku.  To w tym wyjątkowym budynku, który zachwyca majestatem i dziś, spoczywały zmarle założycieli miasta - Andriej Potocki, jego żona Anna Rysińska i ich najstarszy syn Stanisław Potocki.  Sanktuarium rodu Potoskich był nietykalny do 1965 r., do czasu kiedy pomieszczenia kościelne zostały przekazane Muzeum Geologicznemu Instytutu Nafty i Gazu.  Według historyków podczas remontu pomieszczeń sarkofagi zostały złamane, a kości przeniesione do instytutu medycznego jako akcesoria wizualne.  Wśród tych „akcesoriów” była w szczególności czaszka Stanisława Potockiego ze śladem po uderzeniu szabli tureckiej.  Resztę kości potajemnie pochowano na miejskim cmentarzu.  Nie wiadomo jednak dokładnie, gdzie kryją się szczątki założycieli słynnego miasta Stanisławowa.

    Grobowiec rodzinny Potockich
  • Duch ulicy Trusza

    Istnieje stereotyp, że duchy żyją w zamkach lub starożytnych ruinach. To nie do końca prawda. W rzeczywistości obce stworzenie może obozować w dowolnym miejscu.

    Pewna młoda para, która wynajęła mieszkanie z jedną sypialnią na ulicy Truza w 2013 roku, była o tym przekonana. Początkowo nowożeńcy cieszyli się - centrum miasta, drugie piętro, kilka minut do rynku. Ale wkrótce zaczęły się dziać dziwne rzeczy w mieszkaniu. W nocy ktoś chodził korytarzem, walił w kuchnię, zamykał i otwierał drzwi, skrzypiał chodzeniem po podłodze, a nawet kradł ciasteczka pozostawione na stole. Wówczas właściciel mieszkania powiedział, że jego babka, która straciła zmysły, wcześniej tu mieszkała. Para już wyobraźiła ducha staruszki, który wędruje po domu po zmroku. Doszło do tego, że w nocy nawet do toalety nie chodzili osobno.

    Ale pewnego dnia kobieta obudziła się bardzo wcześnie. Była w ciąży, nie spieszyła się, więc postanowiła zrobić mężowi śniadanie. Zaparzyła kawę, zrobiła kanapki i wróciła do sypialni, położyła się obok małżonka, przytuliła się i… zasnęła. Przez dziesięć minut zabrzmiał budzik, mężczyzna po cichu, żeby nie przeszkadzać żonie, poszedł do kuchni. A potem przestraszony wbiegł do pokoju, obudził kobietę i zawołał głośno: „Taniu! Pójdź do kuchni, spójż! Ono teraz też robi kawę! ”.

    Autor: Iwan Bondarew

    Duch ulicy Trusza
  • Pożar Marmuladowy

    Według legendy w 1868 r. pewna gosposia  na ulicy Lipowej gotowała marmuladę śliwkową, straciła uwagę przes rozmowę z sąsiadką lub młodym żownierzem. Wiatr podniósł palenisko, płomień przerzucił się na dach budynku, godzinę później pożar ogarnął całe centrum miasta i zniszczył jedną czwartą domów w Stanisławowie (taką nazwę miasto Iwano-Frankiwsk miało do 1962 r). Pożar ten spowodował rozpoczęcie budowy kamiennic z cegły zamiast drewnianej i przyczyną do stworzenia własnej straży  pożarnej.

    Od kilku lat Iwano-Frankiwsk zaprasza gości na festiwal „Marmuladowy”, targi i wicieczki gastronomiczne, które są swoistą podróżą historią miasta.

    Pożar Marmuladowy
  • Drzewo szczęścia

    Spacerując słynną „Stometrówką” trudno nie zauważyć młodych klonów zdobiących ulicę po obu stronach. Trudno też  ominąć stalowe drzewo na początku deptaka. Z tym wiąże się również ciekawa historia.

    Nawet robotnicy komunalne, którzy opiekowali się centralną częścią Iwano-Frankiwska, zauważyli, że istnieje jedno miejsce, w którym drzewo zasadniczo nie potrafi się zakorzenić. Wiosną sadzą młode drzewo klonowe, a jesienią ono z powodzeniem wsycha.
    W 2009 r. na obchodach Dni Miasta kowali wręczyli prezent dla Iwano-Frankiwska - Żelazne Drzewo Szczęścia. Postanowili umieścić go w tym „cholernym mieście”. Stalowe drzewo zostało natychmiast przyjęte. Co więcej, stała się trochę legendą. Mówią na przykład, że jeśli hustając się na huśtawce wymyślic marzeniei, to spełni się. Kołysało się tam wielu ludzi, czasem dość dużych, ale „zaczarowana huśtawka” wytrzymała. Był jednak turysta, któremu udało się zepsuć huśtawkę. Kowale szybko ją naprawili, jednak zamocowali krześło znacznie wyżej. Teraz tylko małe dzieci potrafią tam usiąść gdy rodzice ich tam posdzą.

    Ale drzewo wciąż spełnia marzenia. Aby to zrobić, wytrzyj metalowe jabłko wystające z pyska węża na pnie drzewa. Pocieranie powinno być leworęczne, ponieważ prawdziwe pragnienie musi płynąć z serca.

     

    Drzewo  szczęścia